wtorek, 15 listopada 2016


31 grudnia... Jak wszyscy wiemy jest to sylwester. Nie znam osoby, które nie oczekuje na ten dzień.
Z Ami było tak samo. Czekała na ta noc, cały rok, ale nie po to, aby świętować nowy rok, tylko po to, aby go uczcić.

Na razie cofnijmy się w przeszłość i zadajmy sobie pytanie "kim jest Ami?".
Ami od pierwszych lat miała ciężko. Rodzice wymagali od niej za dużo. W wieku 5 lat musiała zajmować się domem i uczyć się. Uczyć się takich rzeczy, jakich uczą się osoby w klasie 6.

Musiała tak żyć. Nie miała przyjaciół. Zamiast spotykać się innymi, musiała siedzieć w domu i uczyć się. Jedyną tego zaletą była rekordowa średnie 6.0. Ami nie była jednak z tego zadowolona. Wolała mieć średnią 4.0 i mieć przyjaciół.

W wieku 13 lat miała już tego dość. Zbuntowała się. Zaczęła pyskować rodzicom i ubierać się jak typowy "gimbus". Mimo wszystko rodzice nie dawali za swoje i zamknęli Ami w domu. Wypisali ją ze szkoły i wynajęli prywatnych nauczycieli, którzy przychodzili do jej domu.

W końcu Ami nie wytrzymała. W sylwestra siedziała w swoim pokoju. Jej rodzice myśleli, że się uczy, więc nic nie podejrzeli. Wybiła 23.55 Ami mimo, że bardzo się bała otworzyła okno i usiadła na parapecie. "Jeszcze kilka minut i koszmar się skończy" myślała.

Płakała cicho. Odliczanie 5.. 4.. 3.. 2... 1... północ! Ami skacze z okna. Wśród sylwestrowej radości nikt nie zauważył tego co zrobiła. Nikt nie zobaczył jak uczciła nowy rok...



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz